"Księga strachu"
Tekst pisany 4 dni. Nie miałem za bardzo czasu na lekturę, a poszczególne opowiadania warto przetrawić by ich treść nie rozmazała się w pamięci. Tym razem Runa przedstawia nam zbiór opowiadań z dreszczykiem. Czy warto? Cóż, zapraszam do recenzji.

Podobnie jak w przypadku "Księgi smoków" mamy do czynienia z niestandardowym formatem, nadającym tej pozycji unikalny wygląd(a przy okazji nie da się książki włożyć do kieszeni). Niestety, paskudne wytłoczone srebrne litery na okładce wciąż tu są. Wielka szkoda, bo ponownie szpecą świetny artwork. Prawdopodobnie ktoś tam uznał że to dobrze wygląda. Jakże się mylił... Całość jest wydana bardzo solidnie, grubaśne kartki i spora czcionka robią bardzo dobre wrażenie. Mający problemy ze wzrokiem nie muszą czytać w okularach :)
A jak z zawartością? Cóż, wbrew oczekiwaniom nie znajdziemy tu czysto horrorowych tekstów. Owszem takie się znajdą, ale część jest bardziej niesamowita niż straszna. Dobrym przykładem jest otwierający antologię "Droga do..." Ewy Białołęckiej, w którym to autorka przedstawia swoją wersję Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carolla. Lubiący sobie machnąć blanta student jakiegoś artystycznego kierunku, wynajmuje malutką kawalerkę ze skromnym umeblowaniem. Już w nowym mieszkaniu odnajduje narysowane na ścianie z wielkim pietyzmem drzwi... prowadzące gdzie? Jest sennie, surrealistycznie, ale jednocześnie nieco za szybko, przez co nastrój trochę się ulatnia. Mogło być lepiej, ale jest dobrze.
Wojna. Czyż nie jest jednym z największych horrorów? Ten temat podejmuje Jakub Ćwiek w "Krew na ich rękach". Wojna w Wietnamie jest czarną kartą w historii USA, na której podstawie powstała masa filmów(np. Pluton, Full Metal Jacket, Czas Apokalipsy i... Forrest Gump) jak i książek historycznych, a nawet komiksów. Polski autor raczy nas tekstem o wspomnieniach weterana tego konfliktu zbrojnego, którego wciąż dręczą koszmary i wątpliwości. Dobra, napisana bardzo żywym językiem rzecz, z solidną dawką dreszczyku, acz nieco chaotyczna fabularnie.
W roku 1971 psycholog Phillip Zimbardo przeprowadził bardzo głośny eksperyment symulujący relacje społeczne między więźniami a strażnikami więziennymi. Polecam poczytanie o Stanford Prison Experiment, lub obejrzenie niemieckiego filmu Das Experiment. Dlaczego o tym piszę? Adam Dranikowski, kluczowa postać opowiadania Macieja Guzka "Adwent", ma ambicje przeprowadzić równie, jeśli nie bardziej przełomowe badanie, podważające istnienie wszelkich religii. I jak to w takich sytuacjach bywa, coś poszło nie tak. Wraz z policjantem Pawłem Świetlickim odkrywamy krok po kroku, co stało się w poradzieckich budynkach w środku lasu. Guzek wspaniale buduje napięcie, czysta rewelacja.
W porównaniu z poprzednimi tekstami "Bracia Strachy" Witolda Jabłońskiego wydaje się jakby nie na miejscu. Cóż jest bowiem strasznego w konfrontacji ułożonego kawalera samotnika, ze współczesnym światem podłych dzielnic, dyskotek i rewolucji seksualnej? No właśnie, nic. Autor za to raczy nas wspaniałym klimatem budowanym przez bardzo bogaty język. Wybitnie przyjemnie się to czyta. Plusem(albo minusem) dla odbiorcy może być wpleciony pewien wątek polityczny, groteskowo przedstawiający dwie znane postaci. Heh, odwet wykształciuchów przybiera różne formy.
Polska. Nieokreślony czas, prawdopodobnie współczesność. Organizowana jest kampania reklamowa, przedstawiająca zupełnie nowe, egzotyczne zwierzątko domowe. Ich obecność koi zagubione ludzkie umysły, pozwala spojrzeć na świat z uśmiechem. Nie zajmują dużo miejsca, jedzą tylko owoce i warzywa i są ładne. Czy trzeba czegoś więcej? Tak zaczyna się opowiadanie Aleksandry Janusz "Ciasteczko dla Lorelei". Czy dobre? Moim zdaniem... średnie, popadające w lekki banał, niesatysfakcjonujące. Szkoda, bo punkt wyjścia był całkiem ciekawy.
Mariusz Kaszyński przedstawia nam kiepską opowiastkę zatytułowaną "Przerwana lekcja". Historia śmiertelnej klątwy nałożonej na grupkę uczniów poraża niewiarygodnością i jakby amatorszczyzną, która nie powinna mieć miejsca w antologii tej klasy. Całość opowiedziana jest stanowczo zbyt szybko, przez co ciężko wkręcić się w klimat, a elementy grozy gdzieś nam umykają. Zakończenie jest za to mocno dwuznaczne, ale nie jest w stanie zatrzeć złego wrażenia. Dwója niestety.
Ponownie polska współczesność. Osoby dramatu: żyjąca tęsknotą za przeszłością Marianna, jej nieplanowana śliczna córeczka Paulina i tajemniczy mężczyzna przesiadujący w parku. Czyżby studium o pedofilii? Kazimierz Kyrcz jr i Łukasz Radecki dają czytelnikowi króciutkie opowiadanie "Pan". Warto prześledzić jak rozwinie się akcja. Jak dla mnie po prostu rewelacja, mimo że uczucie strachu jest tutaj przez nas obserwowane, a nie doświadczane.
Kolejny kilkustronnicowy tekst. "Kto sieje wiatr..." autorstwa Dariusza Łowczynowskiego, prezentuje wprawę autora w posługiwaniu się staropolszczyzną(dialogi). Wśród udanej stylizacji wyłania się całkiem interesująca fabuła, ze zgrabnie wplecionymi wątkami o wiejskich zabobonach dotyczących diabła. Niby akcja dzieje się w zapadłej wsi, ale treści są boleśnie współczesne. Bo czyż stosunki pozamałżeńskie, plotkarstwo i przemoc domowa nie są zupełnie aktualnymi "tendami"? Polecam sprawdzić, mimo że ponownie nie my się tu boimy.
Przedstawić fanowi polskiego horroru Łukasza Orbitowskiego, to popełnić spory towarzyski faux pas. Jego "Strzeż się gwiazd, w dymie się kryj" początkowo sprawia wrażenie jakiegoś chaotycznego szkicu historii o kobiecie której "przytrafiło się" dziecko. Niepostrzeżenie jednak treść uderza w dziwaczne i niepokojące nuty. Jest przerażająco, groteskowo, makabrycznie, obco. Jest też bardzo dwuznacznie, a zakończenie pozostawia czytelnika z masą pytań, w tym z najważniejszym: "O co tu w ogóle chodzi?". Bardzo dobry tekst.
"Mój przyjaciel Kaligula" czyli Jacek Piekara spotyka Annie Rice i dyskutują na temat Cesarstwa Rzymskiego. Dyskusja idzie im całkiem sprawnie, czego efektem jest to opowiadanie. Uwagę zwraca wspaniale oddana postać szalonego Gajusza Cezara zwanego Kaligulą i jego kontrapunktu: Marka Wibiusza, fikcyjnego(czy na pewno?) intryganta i manipulatora. Rewelacyjnie oddane realia epoki i... niestety mało ciekawe zakończenie. Tu już Jacek mógł się nie wzorować na autorce "Wywiadu z wampirem".
Rok 1812. Moskwa. Armia Napoleona Bonaparte po 35 dniach okupacji dostaje rozkaz odwrotu. Wielka Armia ma przed sobą tysiące mil drogi przez niegościnne tereny Rosji, do której właśnie zawitała zima. Żołnierze są dziesiątkowani przez regularne podjazdy partyzantów, kozaków, rosyjskiej armii i wściekłe ataki mrozu. Takie realia koszmaru wojny przedstawia nam Krzysztof Piskorski w "Złamani". Brutalność świata, gęsta atmosfera i wszechobecny strach udziela się również czytelnikowi, śledzącego losy doborowego oddziału wyruszającego ze specjalną misją. Zwracają uwagę zwłaszcza dynamiczne opisy starć. Good job!
I tak dochodzimy do ostatniego już tekstu. Iwona Surmik raczy nas drugą w tej antologii opowieścią o wampirach. "Szkic w czerni i szkarłacie" oprócz postaci kojarzącej się z horrorami, nie wzbudza lęku. Do małej wioski gdzieś na krańcu świata przyjeżdża dziewczyna. Znudzona, skonfliktowana ze sobą i z rozwodzącymi się rodzicami. Jej życie zmienia się diametralnie gdy poznaje przystojnego Adama... W sumie tekst średni, ale ma w sobie pewną poetyckość i skłania do zadumania się nad treścią.
Musze przyznać że jestem zaskoczony. Oczekiwałem zbioru opowiadań z gatunku szeroko pojętego horroru, czegoś w rodzaju polskiego Kinga czy Kojiego Suzuki. Dostałem za to dwanaście dobrych rodzimych opowiadań, z których kilka tylko mnie przestraszyło, ale niemal wszystkie zaciekawiły. Cóż, z antologiami tak jak z remiksami, jest jak z pudełkiem czekoladek. Nigdy nie wiadomo na co się trafi. Jedyną wadą tych "dzieł zebranych" jest mała ilość tekstów bardzo dobrych, wybijających się. Mimo to wiem już, że na pewno kupię też drugi tom... jak tylko zdobędę fundusze :)
Ocena ponownie 8/10 za... wiadomo co.
Dziękuje za uwagę.
Wojna. Czyż nie jest jednym z największych horrorów? Ten temat podejmuje Jakub Ćwiek w "Krew na ich rękach". Wojna w Wietnamie jest czarną kartą w historii USA, na której podstawie powstała masa filmów(np. Pluton, Full Metal Jacket, Czas Apokalipsy i... Forrest Gump) jak i książek historycznych, a nawet komiksów. Polski autor raczy nas tekstem o wspomnieniach weterana tego konfliktu zbrojnego, którego wciąż dręczą koszmary i wątpliwości. Dobra, napisana bardzo żywym językiem rzecz, z solidną dawką dreszczyku, acz nieco chaotyczna fabularnie.
W roku 1971 psycholog Phillip Zimbardo przeprowadził bardzo głośny eksperyment symulujący relacje społeczne między więźniami a strażnikami więziennymi. Polecam poczytanie o Stanford Prison Experiment, lub obejrzenie niemieckiego filmu Das Experiment. Dlaczego o tym piszę? Adam Dranikowski, kluczowa postać opowiadania Macieja Guzka "Adwent", ma ambicje przeprowadzić równie, jeśli nie bardziej przełomowe badanie, podważające istnienie wszelkich religii. I jak to w takich sytuacjach bywa, coś poszło nie tak. Wraz z policjantem Pawłem Świetlickim odkrywamy krok po kroku, co stało się w poradzieckich budynkach w środku lasu. Guzek wspaniale buduje napięcie, czysta rewelacja.
W porównaniu z poprzednimi tekstami "Bracia Strachy" Witolda Jabłońskiego wydaje się jakby nie na miejscu. Cóż jest bowiem strasznego w konfrontacji ułożonego kawalera samotnika, ze współczesnym światem podłych dzielnic, dyskotek i rewolucji seksualnej? No właśnie, nic. Autor za to raczy nas wspaniałym klimatem budowanym przez bardzo bogaty język. Wybitnie przyjemnie się to czyta. Plusem(albo minusem) dla odbiorcy może być wpleciony pewien wątek polityczny, groteskowo przedstawiający dwie znane postaci. Heh, odwet wykształciuchów przybiera różne formy.
Polska. Nieokreślony czas, prawdopodobnie współczesność. Organizowana jest kampania reklamowa, przedstawiająca zupełnie nowe, egzotyczne zwierzątko domowe. Ich obecność koi zagubione ludzkie umysły, pozwala spojrzeć na świat z uśmiechem. Nie zajmują dużo miejsca, jedzą tylko owoce i warzywa i są ładne. Czy trzeba czegoś więcej? Tak zaczyna się opowiadanie Aleksandry Janusz "Ciasteczko dla Lorelei". Czy dobre? Moim zdaniem... średnie, popadające w lekki banał, niesatysfakcjonujące. Szkoda, bo punkt wyjścia był całkiem ciekawy.
Mariusz Kaszyński przedstawia nam kiepską opowiastkę zatytułowaną "Przerwana lekcja". Historia śmiertelnej klątwy nałożonej na grupkę uczniów poraża niewiarygodnością i jakby amatorszczyzną, która nie powinna mieć miejsca w antologii tej klasy. Całość opowiedziana jest stanowczo zbyt szybko, przez co ciężko wkręcić się w klimat, a elementy grozy gdzieś nam umykają. Zakończenie jest za to mocno dwuznaczne, ale nie jest w stanie zatrzeć złego wrażenia. Dwója niestety.
Ponownie polska współczesność. Osoby dramatu: żyjąca tęsknotą za przeszłością Marianna, jej nieplanowana śliczna córeczka Paulina i tajemniczy mężczyzna przesiadujący w parku. Czyżby studium o pedofilii? Kazimierz Kyrcz jr i Łukasz Radecki dają czytelnikowi króciutkie opowiadanie "Pan". Warto prześledzić jak rozwinie się akcja. Jak dla mnie po prostu rewelacja, mimo że uczucie strachu jest tutaj przez nas obserwowane, a nie doświadczane.
Kolejny kilkustronnicowy tekst. "Kto sieje wiatr..." autorstwa Dariusza Łowczynowskiego, prezentuje wprawę autora w posługiwaniu się staropolszczyzną(dialogi). Wśród udanej stylizacji wyłania się całkiem interesująca fabuła, ze zgrabnie wplecionymi wątkami o wiejskich zabobonach dotyczących diabła. Niby akcja dzieje się w zapadłej wsi, ale treści są boleśnie współczesne. Bo czyż stosunki pozamałżeńskie, plotkarstwo i przemoc domowa nie są zupełnie aktualnymi "tendami"? Polecam sprawdzić, mimo że ponownie nie my się tu boimy.
Przedstawić fanowi polskiego horroru Łukasza Orbitowskiego, to popełnić spory towarzyski faux pas. Jego "Strzeż się gwiazd, w dymie się kryj" początkowo sprawia wrażenie jakiegoś chaotycznego szkicu historii o kobiecie której "przytrafiło się" dziecko. Niepostrzeżenie jednak treść uderza w dziwaczne i niepokojące nuty. Jest przerażająco, groteskowo, makabrycznie, obco. Jest też bardzo dwuznacznie, a zakończenie pozostawia czytelnika z masą pytań, w tym z najważniejszym: "O co tu w ogóle chodzi?". Bardzo dobry tekst.
"Mój przyjaciel Kaligula" czyli Jacek Piekara spotyka Annie Rice i dyskutują na temat Cesarstwa Rzymskiego. Dyskusja idzie im całkiem sprawnie, czego efektem jest to opowiadanie. Uwagę zwraca wspaniale oddana postać szalonego Gajusza Cezara zwanego Kaligulą i jego kontrapunktu: Marka Wibiusza, fikcyjnego(czy na pewno?) intryganta i manipulatora. Rewelacyjnie oddane realia epoki i... niestety mało ciekawe zakończenie. Tu już Jacek mógł się nie wzorować na autorce "Wywiadu z wampirem".
Rok 1812. Moskwa. Armia Napoleona Bonaparte po 35 dniach okupacji dostaje rozkaz odwrotu. Wielka Armia ma przed sobą tysiące mil drogi przez niegościnne tereny Rosji, do której właśnie zawitała zima. Żołnierze są dziesiątkowani przez regularne podjazdy partyzantów, kozaków, rosyjskiej armii i wściekłe ataki mrozu. Takie realia koszmaru wojny przedstawia nam Krzysztof Piskorski w "Złamani". Brutalność świata, gęsta atmosfera i wszechobecny strach udziela się również czytelnikowi, śledzącego losy doborowego oddziału wyruszającego ze specjalną misją. Zwracają uwagę zwłaszcza dynamiczne opisy starć. Good job!
I tak dochodzimy do ostatniego już tekstu. Iwona Surmik raczy nas drugą w tej antologii opowieścią o wampirach. "Szkic w czerni i szkarłacie" oprócz postaci kojarzącej się z horrorami, nie wzbudza lęku. Do małej wioski gdzieś na krańcu świata przyjeżdża dziewczyna. Znudzona, skonfliktowana ze sobą i z rozwodzącymi się rodzicami. Jej życie zmienia się diametralnie gdy poznaje przystojnego Adama... W sumie tekst średni, ale ma w sobie pewną poetyckość i skłania do zadumania się nad treścią.
Musze przyznać że jestem zaskoczony. Oczekiwałem zbioru opowiadań z gatunku szeroko pojętego horroru, czegoś w rodzaju polskiego Kinga czy Kojiego Suzuki. Dostałem za to dwanaście dobrych rodzimych opowiadań, z których kilka tylko mnie przestraszyło, ale niemal wszystkie zaciekawiły. Cóż, z antologiami tak jak z remiksami, jest jak z pudełkiem czekoladek. Nigdy nie wiadomo na co się trafi. Jedyną wadą tych "dzieł zebranych" jest mała ilość tekstów bardzo dobrych, wybijających się. Mimo to wiem już, że na pewno kupię też drugi tom... jak tylko zdobędę fundusze :)
Ocena ponownie 8/10 za... wiadomo co.
Dziękuje za uwagę.

najbardziej podoba mi się z tej książki recenzja...
ok, kupie ten drugi tom:)
poseł pisze...
15 styczeń 2008 11:06
jak siedzialem w swieta w domu to musialem potem 10 stron tu nadrabiac, a jak mam w koncu dzis luzny dzien, to od 3 dni zadna nowa notka sie nie pojawila! sesja to nie wytlumaczenie! :D
a tak serio, to mam nadzieje, ze wszystko jak na razie do przodu z Twoimi egzaminami. powodzenia!
wujek pisze...
17 styczeń 2008 15:21
Nie ma że boli :F Jak chcesz możesz mi notki pisać :)
Moralny pisze...
17 styczeń 2008 18:03